Znowu jest szum medialny na temat emerytur. Jak zdecydowała ukochana
władza mamy pracować do utraty tchu i to żeby nie było….. dla naszego
szeroko rozumianego DOBRA, bo wtedy to jak obiecują otrzymamy większą emeryturę.
Rząd niestety nie informuje nas jakie kursy bądź szkolenia należy
ukończyć i co uczynić aby pracować do późnej starości i nie polec na
stanowisku pracy, ale za to obiecuje nam jak dotrwamy wysokie emerytury –
jak większe nie wiadomo…. o 10, 20 czy może o 100 zł.
Prawda jest taka, że władza ma nas w dupie nasze dobro i większe
emerytury, chodzi o to abyśmy skonali przy pracy albo najlepiej w drodze
do pracy i nie zdążyli pobrać ani grosza ze składek które nam się
potrąca latami.
Nie wspomnę o tym, iż starocie do których w niedługim czasie
dołączę będą blokować etaty i miejsca pracy młodym, którym z tego
tytułu, że nie będą mieli zatrudnienia i w związku z tym środków
utrzymania będzie trzeba wypłacać jakieś zapomogi lub inną formę pomocy
społecznej.
To jest wg naszego rządu złoty środek na dziurę budżetową, brak
finansów i pomysłów jak uleczyć chorą gospodarkę i walącą się władzę.
Ale za to władza wie jak wydawać miliony na nieudane inwestycje,
nagrody, odprawy dla ludzi którzy się nie sprawdzili na stanowiskach,
wysokie premie za….. no właśnie nie bardzo wiadomo za co!!!!!!!
Znowu marudzę i czepiam się ale taką mam karmę i póki jest tak
chujowo to będę czepiać się do utraty tchu, późnej starości i nie
oczekuję w zamian wysokiej emerytury ani żadnych nagród i premii.
środa, 15 lutego 2012
czwartek, 9 lutego 2012
Pożyczać czy nie pożyczać?
W myśl porzekadła chcesz mieć wroga pożycz mu pieniądze, ja dodałabym jeszcze CHCESZ MIEĆ WROGA POŻYCZ MU PIENIĄDZE LUB NIE POŻYCZAJ MU PIENIĘDZY.
Około dwudziestu lat temu pożyczyłam koleżance na dzisiejsze około 50 zł. miała oddać za tydzień.
Minął jeden tydzień - cisza, drugi tydzień - cisza. Nie przeszkadzało to Milagros odwiedzać mnie i chwalić się a to nowymi butami, a to innym nowym zakupem.
Przy zachwalaniu nowej torebki nie wytrzymałam i upomniałam się o zwrot pożyczki..... na co Milagros "a co na masło nie masz" ..... kopara mnie opadła i minęła chwila zanim odzyskałam władzę w strunach głosowych po czym kategorycznie zażądałam zwrotu pożyczki, na co koleżanka stwierdziła, że niby z czego ma mi oddać przecież nie pracuje i pretensje powinnam mieć nie do niej tylko do siebie bo mogłam jej nie pożyczać.
Pomijam fakt, że byłam dokładnie w takiej samej sytuacji finansowej jak ona, bo także nie pracowałam, byłam na urlopie macierzyńskim.
Mowę mi odjęło a w głowie rodziła się myśl aby chwycić francę za wsiasz i spuścić ze schodów, ale zabrakło mi odwagi czego do dziś żałuję.
Milagros przez te prawie dwadzieścia lat mnie odwiedzała robiła różne złośliwości a ja nigdy (nie wiem zupełnie dlaczego) nie potrafiłam jej powiedzieć żeby dała mi spokój i przestała mnie nawiedzać.
Wtedy kiedy nie oddała mi pożyczonych pieniędzy obiecałam sobie, że nigdy ale to przenigdy nie pożyczę jej już żadnych pieniędzy nawet 10 gr.
Milagros gdzieś w podświadomości też chyba o tym wiedziała, bo przez te lata nigdy nie pożyczała ode mnie pieniędzy, ale teraz po latach chyba skończyły się jej już źródła frajerów bo poprosiła mnie SMS o pożyczkę 200 zł. bo ma nóż na gardle gdyż wyjeżdża w góry. Nie bardzo wiem co mają góry do noża na gardle ale to chyba było istotne.
Znajomi (a jest ich niezbyt niewielu) którzy dali się nabrać na pożyczenie Milagros pieniędzy chyba się zbuntowali i nie chcieli pożyczyć a nowi znajomi po udzieleniu wsparcia finansowego szybko przestali być znajomymi z wiadomych przyczyn.
SMS-ów otrzymałam kilkanaście z różną siłą nacisku, na które zresztą z premedytacją nie odpowiadałam.
Bo po pierwsze uważam że forma pożyczania pieniędzy poprzez wysłanie sms jest nie na miejscu, bo obiecałam sobie, że jej nie pożyczę, bo były to raczej groźby nie prośby, bo trudno poprzez sms wytłumaczyć tłumokowi DLACZEGO JEJ NIE POŻYCZĘ.
Na koniec po całodniowym nękaniu otrzymałam także sms wiadomośc o jakże ciepłej treści "Gośka ja swoją sprawę załatwiłam i bez ciebie a ty jesteś świnia i nie wiadomo kiedy ciebie dopadnie choroba czy bieda bo wypadało odpisać chociaż"
W GÓRY nie pojadę bo wolę MORZE, wobec czego nie dopadnie mnie owa bieda czy choroba która pewnie tam grasuje jak straszy mnie Milagros i cieszę się bo pewnie straciłam koleżankę i mam ją po latach nareszcie z głowy.
Ale i tak się zastanawiam czy to "szanowna" koleżanka Milagros zachowuje się niewłaściwie czy to może ze mną jest coś nie tak.......
Około dwudziestu lat temu pożyczyłam koleżance na dzisiejsze około 50 zł. miała oddać za tydzień.
Minął jeden tydzień - cisza, drugi tydzień - cisza. Nie przeszkadzało to Milagros odwiedzać mnie i chwalić się a to nowymi butami, a to innym nowym zakupem.
Przy zachwalaniu nowej torebki nie wytrzymałam i upomniałam się o zwrot pożyczki..... na co Milagros "a co na masło nie masz" ..... kopara mnie opadła i minęła chwila zanim odzyskałam władzę w strunach głosowych po czym kategorycznie zażądałam zwrotu pożyczki, na co koleżanka stwierdziła, że niby z czego ma mi oddać przecież nie pracuje i pretensje powinnam mieć nie do niej tylko do siebie bo mogłam jej nie pożyczać.
Pomijam fakt, że byłam dokładnie w takiej samej sytuacji finansowej jak ona, bo także nie pracowałam, byłam na urlopie macierzyńskim.
Mowę mi odjęło a w głowie rodziła się myśl aby chwycić francę za wsiasz i spuścić ze schodów, ale zabrakło mi odwagi czego do dziś żałuję.
Milagros przez te prawie dwadzieścia lat mnie odwiedzała robiła różne złośliwości a ja nigdy (nie wiem zupełnie dlaczego) nie potrafiłam jej powiedzieć żeby dała mi spokój i przestała mnie nawiedzać.
Wtedy kiedy nie oddała mi pożyczonych pieniędzy obiecałam sobie, że nigdy ale to przenigdy nie pożyczę jej już żadnych pieniędzy nawet 10 gr.
Milagros gdzieś w podświadomości też chyba o tym wiedziała, bo przez te lata nigdy nie pożyczała ode mnie pieniędzy, ale teraz po latach chyba skończyły się jej już źródła frajerów bo poprosiła mnie SMS o pożyczkę 200 zł. bo ma nóż na gardle gdyż wyjeżdża w góry. Nie bardzo wiem co mają góry do noża na gardle ale to chyba było istotne.
Znajomi (a jest ich niezbyt niewielu) którzy dali się nabrać na pożyczenie Milagros pieniędzy chyba się zbuntowali i nie chcieli pożyczyć a nowi znajomi po udzieleniu wsparcia finansowego szybko przestali być znajomymi z wiadomych przyczyn.
SMS-ów otrzymałam kilkanaście z różną siłą nacisku, na które zresztą z premedytacją nie odpowiadałam.
Bo po pierwsze uważam że forma pożyczania pieniędzy poprzez wysłanie sms jest nie na miejscu, bo obiecałam sobie, że jej nie pożyczę, bo były to raczej groźby nie prośby, bo trudno poprzez sms wytłumaczyć tłumokowi DLACZEGO JEJ NIE POŻYCZĘ.
Na koniec po całodniowym nękaniu otrzymałam także sms wiadomośc o jakże ciepłej treści "Gośka ja swoją sprawę załatwiłam i bez ciebie a ty jesteś świnia i nie wiadomo kiedy ciebie dopadnie choroba czy bieda bo wypadało odpisać chociaż"
W GÓRY nie pojadę bo wolę MORZE, wobec czego nie dopadnie mnie owa bieda czy choroba która pewnie tam grasuje jak straszy mnie Milagros i cieszę się bo pewnie straciłam koleżankę i mam ją po latach nareszcie z głowy.
Ale i tak się zastanawiam czy to "szanowna" koleżanka Milagros zachowuje się niewłaściwie czy to może ze mną jest coś nie tak.......
środa, 25 stycznia 2012
Choroba nie wybiera
Rozchorowałam się i nie wiem czy to reakcja i alergia na pracę czy rzeczywista choroba.
W piątek poczułam się źle wobec powyższego wyszłam wcześniej z pracy aby udać się do wracza który uczciwie dał mi 5 dni zwolnienia.
Po weekendzie okazało się, że wszystko jest ok i właściwie mogłabym iść do pracy - ale po co....... wkurwiać się... podjęłam decyzję, że nie warto lepiej odpocząć, nabrać dystansu i uspokoić skołatane nerwy.
Wobec tego siedzę sobie w domku buszuję po necie, oglądam telewizor, nie koniecznie ambitne programy i przez tydzień będę szczęśliwa.
Wiem, że już mówiłam, że chciałabym być emerytką ale niestety wizja odpoczynku oddala się dalej i dalej i kto wie czy w ogóle mam jakieś szansę aby doczekać emerytury na którą tyle lat uczciwie składałam.
Władza twierdzi, że mogę pracować do 63 lat (dzisiaj) za kilka miesięcy pewnie dojdzie do wniosku, że taka baba jak ja zdrowa jak rzepa może pracować do lat 80 tylko czy ja dam radę.....
Chciałabym stanąć na wysokości zadania i pomóc władzy która rozpierdoliła pieniądze publiczne i teraz potrzebuje załatać dziurę budżetową głęboką jak kanion, a sama władza niestety nie może docisnąć pasa bo niby z czego ma dociskać????? z tych biednych pensji które pobierają, nie dali by rady wyżyć za 1 500,00 zł.
A ci co zarabiają mniej niż 2.000,00 zł. i owszem mogą, mają niezły trening więc dadzą radę pracować za jeszcze mniej i na dodatek jak popracują dłużej to już w ogóle będzie bajka.
Teraz jeszcze pewnie podniosą larum nauczyciele, lekarze i cholera wie kto jeszcze, aby ich uspokoić kochana władza da im znowu podwyżki... ale czyim kosztem????? oczywiście tych którzy nie strajkują z różnych powodów bo nie mogą, bo są zbyt mała grupą społeczną .... nie oszukujmy się ABY KOMUŚ DAĆ TO TRZEBA KOMUŚ ZABRAĆ!!!!!!!
Tak to piąty rok z rzędu nie otrzymam podwyżki... co ja mówię jakiej!!!! podwyżki - ja od 5 lat nie otrzymuję nawet 3 % wyrównania inflacyjnego, emerytury pewnie nie doczekam i w ogóle do dupy.....
W piątek poczułam się źle wobec powyższego wyszłam wcześniej z pracy aby udać się do wracza który uczciwie dał mi 5 dni zwolnienia.
Po weekendzie okazało się, że wszystko jest ok i właściwie mogłabym iść do pracy - ale po co....... wkurwiać się... podjęłam decyzję, że nie warto lepiej odpocząć, nabrać dystansu i uspokoić skołatane nerwy.
Wobec tego siedzę sobie w domku buszuję po necie, oglądam telewizor, nie koniecznie ambitne programy i przez tydzień będę szczęśliwa.
Wiem, że już mówiłam, że chciałabym być emerytką ale niestety wizja odpoczynku oddala się dalej i dalej i kto wie czy w ogóle mam jakieś szansę aby doczekać emerytury na którą tyle lat uczciwie składałam.
Władza twierdzi, że mogę pracować do 63 lat (dzisiaj) za kilka miesięcy pewnie dojdzie do wniosku, że taka baba jak ja zdrowa jak rzepa może pracować do lat 80 tylko czy ja dam radę.....
Chciałabym stanąć na wysokości zadania i pomóc władzy która rozpierdoliła pieniądze publiczne i teraz potrzebuje załatać dziurę budżetową głęboką jak kanion, a sama władza niestety nie może docisnąć pasa bo niby z czego ma dociskać????? z tych biednych pensji które pobierają, nie dali by rady wyżyć za 1 500,00 zł.
A ci co zarabiają mniej niż 2.000,00 zł. i owszem mogą, mają niezły trening więc dadzą radę pracować za jeszcze mniej i na dodatek jak popracują dłużej to już w ogóle będzie bajka.
Teraz jeszcze pewnie podniosą larum nauczyciele, lekarze i cholera wie kto jeszcze, aby ich uspokoić kochana władza da im znowu podwyżki... ale czyim kosztem????? oczywiście tych którzy nie strajkują z różnych powodów bo nie mogą, bo są zbyt mała grupą społeczną .... nie oszukujmy się ABY KOMUŚ DAĆ TO TRZEBA KOMUŚ ZABRAĆ!!!!!!!
Tak to piąty rok z rzędu nie otrzymam podwyżki... co ja mówię jakiej!!!! podwyżki - ja od 5 lat nie otrzymuję nawet 3 % wyrównania inflacyjnego, emerytury pewnie nie doczekam i w ogóle do dupy.....
niedziela, 11 grudnia 2011
Świąteczne porządki
Mycie okien nie należy do moich ulubionych zajęć ale musiałam je umyć bo ktoś nie wiedzieć kto wymyślił, że w święta okna muszą ale to koniecznie muszą lśnić czystością i blaskiem.
Przecież to nonsens myć okna gdy za oknami często wieje, zacina deszcz lub śnieg czyli krótko mówiąc nie jest to najlepsza pora na nadawanie blasku szybom ale tradycja to tradycja umyłam i mam to z głowy.
Teraz muszę pomyśleć nad prezentami.... po przejściu po sklepach absolutnie nic mnie nie natchnęło i nie olśniło jakie te prezenty mają być.....
Wobec tego ogłaszam konkurs na prezenty dla:
5 letniej panny wolącej raczej samochody niż lalki
16 letniej gwiazdy która kocha podbierać i "pożyczać" mamutowe kosmetyki (ale zestaw kosmetyków to taki trywialny prezent) może jakieś inne pomysły????
28 letniej mamy owej 5 letniej panny która lubi kosmetyki, jest praktyczna i raczej mało zdecydowana
męża mamuta (czyli mła) w wieku średnim który z kosmetyków uważa tylko mydło i wodę ale kocha rowery
Oczekuję propozycji bo czasu zostało niewiele a jeszcze zostało uszykowanie owych świąt czyli przez najbliższy okres moje miejsce będzie w kuchni i tego też nie lubię.
Wychodzi na to, że właściwie to ja nic nie lubię......
Przecież to nonsens myć okna gdy za oknami często wieje, zacina deszcz lub śnieg czyli krótko mówiąc nie jest to najlepsza pora na nadawanie blasku szybom ale tradycja to tradycja umyłam i mam to z głowy.
Teraz muszę pomyśleć nad prezentami.... po przejściu po sklepach absolutnie nic mnie nie natchnęło i nie olśniło jakie te prezenty mają być.....
Wobec tego ogłaszam konkurs na prezenty dla:
5 letniej panny wolącej raczej samochody niż lalki
16 letniej gwiazdy która kocha podbierać i "pożyczać" mamutowe kosmetyki (ale zestaw kosmetyków to taki trywialny prezent) może jakieś inne pomysły????
28 letniej mamy owej 5 letniej panny która lubi kosmetyki, jest praktyczna i raczej mało zdecydowana
męża mamuta (czyli mła) w wieku średnim który z kosmetyków uważa tylko mydło i wodę ale kocha rowery
Oczekuję propozycji bo czasu zostało niewiele a jeszcze zostało uszykowanie owych świąt czyli przez najbliższy okres moje miejsce będzie w kuchni i tego też nie lubię.
Wychodzi na to, że właściwie to ja nic nie lubię......
piątek, 2 grudnia 2011
Dla kogo programy????
Lubię programy Ewy Drzyzgi, ale niektóre odcinki mam wrażenie są kompletnie płytkie i żenujące.
Zastanawiam się co skłania ludzi do wywalania publicznie wątroby na lewą stronę i robienie z siebie pośmiewiska.
Program na temat tego czy grube jest sexy był żenujący, nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że otyłość jest fajna i oznacza powodzenie u mężczyzn, pasmo sukcesów i samozadowolenie (chyba, że u chorej psychicznie małpy).
Każda nadwaga nawet niewielka jest solą w oku NORMALNEJ kobiety i zamachem na jej zdrowie, a robienie z tego atutu i przekonywanie szerokiej rzeszy publiki o korzyściach i urodzie takiego stanu rzeczy uwłacza mojej inteligencji i zdrowemu rozsądkowi.
Nie mam nic do kobiet z nadwagą uważam, że jest to ich osobisty problem z którym chcą lub nie chcą sobie poradzić, to już ich prywatna sprawa, ale wykonywanie tanecznych ruchów z seksualnym podtekstem ciałem wielkości słonia przy wtórze rymowanek aspirujących do jakiejkolwiek literatury jest żenujące i choć to nie ja się ośmieszam i wystawiam na pośmiewisko to oglądając taki spektakl czuję się zawstydzona jako kobieta.
Takich przykładów żenujących niewypałów można wymienić kilka np. swego czasu był program o tej samej tematyce lecz "PIĘKNE" panie o gabarytach hipopotama atakowały nas w bardzo skromnych stojach kąpielowych i starały się za wszelką cenę wierszem lub prozą przekonać telewidzów o atrakcyjności i zaletach bycia otyłym - przesłanie było proste IM WIĘCEJ TYM LEPIEJ.
Co skłoniło owe panie do obnażenia swoich wątpliwej jakości wdzięków i zrobienia z siebie idiotki rozmową na temat czy sex jest fajniejszy z grubą czy z chudą kobietą??????
Zagadką jest dla mnie jak Ewa przekonuje te biedne kobiety aby publicznie się obnażały i pozwoliły się ośmieszyć.
W zapowiedziach jest program o operacjach miejsc intymnych u kobiet, nie wiem upiększających czy ulepszających dla mnie nieistotne, uważam temat za tak intymny, że nie nadający się do publicznej dyskusji.
Czy takie operacje są zbędne czy niezbędne to indywidualna sprawa każdej kobiety, ale chwalenie się i opowiadanie o powodach wraz ze szczegółowym opisem owego zabiegu wydaje mi się niesmaczny - to coś takiego jak chwalenie się publicznie, że puściło się głośnego bąka w towarzystwie - kto normalny będzie się "chwalił" takim czynem??????
Zastanawiam się co skłania ludzi do wywalania publicznie wątroby na lewą stronę i robienie z siebie pośmiewiska.
Program na temat tego czy grube jest sexy był żenujący, nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że otyłość jest fajna i oznacza powodzenie u mężczyzn, pasmo sukcesów i samozadowolenie (chyba, że u chorej psychicznie małpy).
Każda nadwaga nawet niewielka jest solą w oku NORMALNEJ kobiety i zamachem na jej zdrowie, a robienie z tego atutu i przekonywanie szerokiej rzeszy publiki o korzyściach i urodzie takiego stanu rzeczy uwłacza mojej inteligencji i zdrowemu rozsądkowi.
Nie mam nic do kobiet z nadwagą uważam, że jest to ich osobisty problem z którym chcą lub nie chcą sobie poradzić, to już ich prywatna sprawa, ale wykonywanie tanecznych ruchów z seksualnym podtekstem ciałem wielkości słonia przy wtórze rymowanek aspirujących do jakiejkolwiek literatury jest żenujące i choć to nie ja się ośmieszam i wystawiam na pośmiewisko to oglądając taki spektakl czuję się zawstydzona jako kobieta.
Takich przykładów żenujących niewypałów można wymienić kilka np. swego czasu był program o tej samej tematyce lecz "PIĘKNE" panie o gabarytach hipopotama atakowały nas w bardzo skromnych stojach kąpielowych i starały się za wszelką cenę wierszem lub prozą przekonać telewidzów o atrakcyjności i zaletach bycia otyłym - przesłanie było proste IM WIĘCEJ TYM LEPIEJ.
Co skłoniło owe panie do obnażenia swoich wątpliwej jakości wdzięków i zrobienia z siebie idiotki rozmową na temat czy sex jest fajniejszy z grubą czy z chudą kobietą??????
Zagadką jest dla mnie jak Ewa przekonuje te biedne kobiety aby publicznie się obnażały i pozwoliły się ośmieszyć.
W zapowiedziach jest program o operacjach miejsc intymnych u kobiet, nie wiem upiększających czy ulepszających dla mnie nieistotne, uważam temat za tak intymny, że nie nadający się do publicznej dyskusji.
Czy takie operacje są zbędne czy niezbędne to indywidualna sprawa każdej kobiety, ale chwalenie się i opowiadanie o powodach wraz ze szczegółowym opisem owego zabiegu wydaje mi się niesmaczny - to coś takiego jak chwalenie się publicznie, że puściło się głośnego bąka w towarzystwie - kto normalny będzie się "chwalił" takim czynem??????
Subskrybuj:
Posty (Atom)